Opętanie czy choroba psychiczna? Między wiarą a nauką
Pixabay

Opętanie czy choroba psychiczna? Między wiarą a nauką

Ten nieludzki głos zapamiętam do końca życia. I paraliżujący strach. Co się wtedy wydarzyło? Tego nie mogę być pewna. Mówmy więc o faktach. A faktem jest, że pewnego popołudnia gwar rozmów na stołówce przerwał przerażający krzyk. Drobna, ciemnowłosa dziewczyna spadła z krzesła i wijąc się po posadzce wrzeszczała głosem ni to kobiety, ni to mężczyzny, przybierając przy tym nienaturalne pozy.

Scena wyglądała jak wyjęta rodem z horroru. I to takiego, po którym śpisz z zapalonym światłem, bo w ciemności nawet twoje krzesło z ubraniami wydaje się stanowić śmiertelne zagrożenie.

Na sali zapanował chaos. Ktoś rzucił się na pomoc, obecni księża kreśląc w powietrzu znak krzyża odmawiali modlitwy. Kilka osób w pośpiechu opuściło pomieszczenie, pozostali zdezorientowani całą sytuacją zastygli na swoich miejscach. Dziewczyna uspokoiła się w momencie, gdy do sali wszedł egzorcysta. Usiadła z powrotem przy stole i jak gdyby nigdy nic chwyciła za sztućce, żeby dokończyć obiad i kontynuować przerwaną rozmowę z przyjaciółmi. 

Oblicza opętania

Kiedy o tym wydarzeniu opowiadam psychologowi, dr hab. Igorowi Pietkiewiczowi, proponuje mi, byśmy wyobrazili sobie tę sytuację w innym miejscu np. w którejś z korporacji.  -  Osoba niezaangażowana religijnie, nie posiadająca wiedzy o opętaniu, nie zachowa się w taki sposób. A jeśli się zachowa, to wyglądałoby to inaczej - mówi. Do opisanego zdarzenia doszło jedna wśród osób mocno zaangażowanych w wiarę.

Pietkiewicz wyjaśnia, że pojęcie opętania można rozpatrywać na wielu płaszczyznach: kulturowej, teologicznej lub klinicznej.

- Na powołanej przez biskupa Czaję komisji episkopatu zapytano mnie kiedyś, czy jest coś takiego, jak duchowe opętanie siłami nadprzyrodzonymi. Powiedziałem, że na razie nie spotkałem takiej osoby, ale nie mogę się wypowiadać kategorycznie, że czegoś nie ma, bo nie znam wszystkich przypadków. Jeżeli przyjdzie do mnie osoba przysłana przez księdza, prezentująca jakieś zjawiska, których nie będziemy potrafili wytłumaczyć ani psychologicznie, ani naukowo, to wtedy przyznam, że nie potrafię tego wyjaśnić - mówi psycholog.

Zespół Igora Pietkiewicza bada obrazy kliniczne osób, które były poddawane egzorcyzmom.

Nie taki diabeł straszny?

Marta na badania trafiła po półtora roku regularnych egzorcyzmów. W przeszłości prostytuowała się, nadużywała alkoholu i narkotyków.  Życie dziewczyny kompletnie się posypało, kiedy zmarła jej siostra, a przyjaciółka popełniła samobójstwo. Mocno związana z kobietami nawet po ich śmierci nie straciła z nimi kontaktu, bo... słyszała ich głosy w swojej głowie. Początkowo jej doradzały i wspierały. Od członka wspólnoty religijnej usłyszała jednak, że to demony. Wystraszyła się tego i poszła po pomoc do egzorcysty.

 -  Mówiła,  że początkowo jej pomógł i głosy ucichły. Później w ich miejsce pojawił się sam Lucyfer. Opowiadała, że ksiądz go nie lubi, bo on miesza jej w głowie - wyjaśnia badacz.

Pan piekła miał jednak dość zaskakujące polecenia. Kazał Marcie przestać pić, skończyć z narkotykami, hamować agresję, być dobrym człowiekiem.  – Badana twierdziła również, że jest "aniołem równowagi" i ma misję, by pomóc Lucyferowi - wyjaśnia Pietkiewicz.

Marta przerwała spotkania z księdzem, który był negatywnie nastawiony do głosu, który słyszała... "bo to przecież Lucyfer". - Została jednak przyjęta na oddział psychiatryczny z rozpoznaniem psychozy.

Fantazje seksualne z księdzem w roli głównej

Agnieszkę samotnie wychowywała matka. W domu ciągle się kłóciły, a dziewczyna od dziecka miała problemy z atakami złości. Poszła do szkoły katolickiej, tam na każdym kroku starała się szokować swoim zachowaniem. Lubiła skupiać na sobie uwagę. Kiedy była nastolatką alkohol i narkotyki stały się codziennością. Uciekała z domu, prostytuowała się.

- Opowiadała też o pielgrzymce, gdzie widziała opętaną dziewczynę, którą otoczyli księża, by się modlić. Powiedziała wtedy: "Szatanie, jeśli to ty, to wstąp we mnie, a ją zostaw. Ja wezmę to na siebie". Twierdzi, że poczuła ciężar na sercu, zrobiło jej się słabo. Ale pielgrzymka poszła dalej i nikt się nią nie zainteresował, jak poprzednią dziewczyną – mówi  Pietkiewicz.

Egzorcyzmować zaczęła się w dorosłości, bo w kościele czuła wielką złość do księży. Zdarzyło jej się ukraść święty przedmiot.  Pojawiły się też fantazje seksualne z duchownymi w roli głównej. Agnieszka założyła więc profil na portalu randkowym i kierowała oferty seksualne do przedstawicieli tej grupy. - Strasznie podniecało ją, kiedy mężczyźni podający się za księży wysyłali jej roznegliżowane zdjęcia. Odczuwała przyjemność, gdy namówiła ich do czegoś, co uderza w dobry wizerunek duchownego. To utwierdzało ją w przekonaniu, że oni też są podli - opowiada psycholog.

Agnieszkę do psychiatry wysłał egzorcysta, kiedy po raz kolejny po nieudanych egzorcyzmach, zdemolowała kościół.

Dramat powracający w wizjach

Dzieciństwo Sylwii i jej licznego rodzeństwa nie było łatwe. Rodzice nadużywali alkoholu i zaniedbywali dzieci. Nie stronili też od przemocy. Jako nastolatka szukała azylu w różnych grupach. Do jednej z nich wstąpiła za namową koleżanki. Została tam w specjalnym obrządku rytualnie zgwałcona przez kilku mężczyzn.

Ten dramat wracał do niej przez kolejne lata. Zdarzały się wizje, w których widziała zbliżających się mężczyzn. Czuła, że ktoś łapie ją za krocze i przydusza. Kiedy znajdowała się w grupach religijnych słyszała głosy, czuła niepokój i traciła świadomość, gdzie się znajduje.

- Trochę tak, jakby w jednej chwili powracała pamięcią do sytuacji urazowej i miała wrażenie, że to się dzieje teraz. Było to interpretowane przez otoczenie jako wpływ Złego. Przez wiele lat poddawano ją egzorcyzmom. Nie przynosiło to efektów, więc ksiądz wysłał ją do terapeuty - mówi psycholog.

Gatekeepersi i obeznani w egzorcyzmach

Popularność egzorcyzmów w Polsce to wcale nie kwestia  reklamy Kościoła, a częste samo-diagnozy wiernych. - To jak pacjenci, którzy przychodzą do lekarza tylko po receptę, bo uważają, że sami wiedzą, na co są chorzy - wyjaśnia psycholog. A w naszej kulturze wiele osób pierwsze kroki, gdy dzieje się coś niepokojącego, kieruje do księdza, a nie do lekarza.

 - Duchowni to trochę tacy "gatekeepers", czyli bramkarze do systemu opieki zdrowotnej - mówi Pietkiewicz.

Dużo więc zależy od tego, co poradzi ksiądz - terapię czy metody duchowe.

Wśród zgłaszających się do egzorcystów najwięcej jest osób, które mają problemy ze swoimi emocjami i pragnieniami. Do tego zwykle dochodzi brak znajomych i przyjaciół, zwłaszcza w gronie świeckich. Co ciekawe, przychodząc na egzorcyzmy są już w nich obeznani. Czytali na ten temat  książki, oglądali filmy. - Wiedzą, jak zachowuje się osoba poddawana egzorcyzmom i same zachowują się adekwatnie do sytuacji, w której się znaleźli. W kontakcie z księdzem obywa się więc cały spektakl - mówi psycholog.

Druga grupa to osoby w psychozie. - One mają mniej zachowań "manifestujących obecność Szatana", ale będą miały urojenia z treściami religijnymi - wyjaśnia Pietkiewicz.

Z usług egzorcysty korzystają też osoby, które mają objawy stresu pourazowego. - Jedna z naszych badanych dostawała wymiotów, kiedy ksiądz jej wkładał do buzi - mówi psycholog. Po chwili ciszy dopowiada: "wkłada jej do buzi hostię". - Specjalnie użyłem tej konstrukcji, bo ta kobieta była w przeszłości wykorzystywana seksualnie nie tylko przez biologicznego ojca, ale też jednego z ojców duchowych - wyjaśnia.  - A jeżeli ktoś wymiotuje, jak dostaje święty przedmiot, to co to oznacza dla księdza lub wspólnoty? Że ma awersję do przedmiotów świętych - dodaje. Kobieta więc przez lata była poddawana egzorcyzmom.

“Legalny” sposób na wyrażanie wrogości

Niestety wiele osób z "łatką" opętania nie chce się diagnozować. - Boją się, że ktoś im rozpozna chorobę psychiczną i będą stygmatyzowane - mówi psycholog. Bycie “opętanym” może też przynosić różne korzyści. To sposób na wyrażanie swoich konfliktowych, nieakceptowanych pragnień i wytłumaczenie impulsywnych zachowań.

- Będąc opętanym można w "legalny" sposób wyrazić swoją wrogość w stosunku do ludzi reprezentujących autorytet. Zbluzgam księdza, ale przecież to nie ja zrobiłem, tylko Zły - wyjaśnia Pietkiewicz. - Do egzorcystów przychodzą często osoby, które pragną uwagi, chcą poczuć się wyjątkowo - dodaje.

Według psychologa w Kościele potrzebnych jest więcej opiekunów duchowych, którzy będą potrafili towarzyszyć wiernym w różnych trudnościach i niekiedy kierować ich do pracy ze specjalistami. - Muszą umieć rozpoznawać, jak doświadczenia zaniedbania i przemocy mogą się przekładać na objawy i jak kontekst kultury wpływa na ekspresję tych objawów - wyjaśnia Pietkiewicz.

Co wiadomo o Szatanie?

O opętaniu z perspektywy teologii opowiada  mi o. Paweł Adamik OP. Prowadzi on badania pod opieką dra hab. Igora Pietkiewicza na temat opętania w percepcji księży egzorcystów.

Kościół ma długą tradycję nauczania o upadłych aniołach, którą rozbudował wraz z próbą opisu natury świata bytów duchowych - aniołów. W historii teologii pojawiały się także różne hipotezy na temat ich możliwego oddziaływania na człowieka.

- Ale pamiętajmy, że jest to świat duchowy, niemożliwy do dokładnego zbadania empirycznego, zatem ciągle będziemy poruszać się w tym temacie odnosząc się do pewnych tylko przypuszczeń, uzgodnionych z przekazem Pisma Św. oraz tradycji kościoła. O Szatanie przede wszystkim wiadomo to, że jest kłamcą i nie należy go słuchać – wyjaśnia.

- Jeden z punktów Katechizmu Kościoła Katolickiego mówi, że dopuszczenie przez Boga działania Szatana jest wielką tajemnicą. Nie ma więc rozbudowanej teologii opętania, ani tego, jak ono "staje się" w człowieku – tłumaczy dominikanin. – Niewątpliwie spotykamy się z cierpieniem człowieka, którego natury nie znamy, a wobec którego kościół zachęca do szczególnej modlitwy – dodaje.

Kiedy można zacząć egzorcyzmy?

Dopytuję, w jaki więc sposób egzorcyści rozpoznają, że mają do czynienia z opętaniem. - Wstęp do Rytuału Rzymskiego mówi, że modlitwę egzorcyzmu można rozpocząć w momencie, gdy taki duchowny nabierze moralnego przekonania o opętaniu – wyjaśnia o. Adamik.

Wymienione są tam również pewne przesłanki do tego, jak rozpoznać opętanie. Jego oznakami miałyby być:  "wypowiadanie słów w nieznanym sobie języku, znajomość spraw ukrytych, siły nieproporcjonalne do wieku czy gwałtowna nienawiść do Boga lub przedmiotów sakralnych".

- W mojej opinii droga rozeznania to droga wykluczania, ponieważ wspomniany Rytuał zaleca, aby wykluczyć choroby lub inne psychologiczne źródła zachowań. To oczywiście nie znaczy, że nie można się nad takim człowiekiem modlić. Trzeba jednak być bardzo ostrożnym, w którym momencie uzna się kogoś za osobę opętaną i rozpocznie egzorcyzmy – mówi.

- Do egzorcystów zgłaszają się ludzie z różnymi problemami. Zdarzają się osoby, które przeżywają trudności natury duchowej, targani różnymi emocjami z którymi sobie nie radzą. Wiążą je czasami z wpływem złego ducha, a manifestują się w czasie różnorodnych praktyk religijnych np. dużym niepokojem, bluźnierczymi myślami, niemożliwością wypowiedzenia imion świętych czy obfitym poceniem się. Przychodzą także ludzie ze zdiagnozowanymi chorobami, których nie akceptują – często dotyczy to chorób psychicznych. Czasami przychodzą osoby, które spotkały jakieś niepowodzenia w życiu, a których źródeł szukają w rzuconych na nich klątwach lub kontaktach z tzw. "zagrożeniami duchowymi" - wyjaśnia.

Dominikanin zaznacza, że chociaż teologia i psychologia to dwie różne dziedziny nauki, to w kwestii opętania (jak również wielu innych) mogą wzajemnie sobie służyć . - Należy jednak pamiętać, aby pewnych granic nie przekraczać. Nie jest bowiem zadaniem psychologii decydować czy coś jest (w sensie teologicznym) opętaniem lub nie. Ma ona swój język, którym posługuje się do opisu spektrum możliwych zachowań człowieka. Teologia natomiast nie powinna nie brać pod uwagę dorobku wiedzy naukowej, którą zdobywamy w naukach szczegółowych m.in. psychologii  dodaje. 

 

Imiona badanych zostały zmienione.

***

Dr hab. Igor Pietkiewicz - Psycholog, psychoterapeuta. Zajmuje się psychologią kulturową, psychologią zdrowia społeczności, psychologią religii, jak również psychoterapią oraz psychotanatologią (psychologicznymi aspektami śmierci). Naukowo interesuje się wpływem kultury i religii na życie oraz zdrowie człowieka, korzystaniem z dostępnych form wsparcia i pomocy, możliwościami radzenia sobie z chorobą, a także wykorzystywaniem etnomedycyny. Prowadzi badania nad traumą, dysocjacją i zmianami świadomości. 

Kierownik projektu badawczego finansowanego ze środków NCN pt. „Interpretacyjna analiza fenomenologiczna stanów depersonalizacji i derealizacji w grupach klinicznych i nieklinicznych”. Autor książki pt. „Culture, Religion, and Ethnomedicine” (2008). Pracuje jako psychoterapeuta, prowadzi kwalifikację i terapię grupową pacjentów z nerwicą i zaburzeniami osobowości oraz superwizję psychoterapeutów. Jest kierownikiem stażu do certyfikatu psychoterapeuty, akredytowanego przez Sekcję Naukową Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. 

Na katowickim wydziale Uniwersytetu SWPS prowadzi zajęcia z zakresu antropologii i psychologii kulturowej, psychoterapii oraz metodologii badań jakościowych (w tym warsztaty z technik prowadzenia wywiadu).

***

Paweł Adamik OP -  Dominikanin, teolog, absolwent Kolegium Filozoficzno - Teologicznego w Krakowie i studiów podyplomowych Uniwersytetu Opolskiego o kierunku "Psychoprofilaktyka Zaburzeń Psychicznych - Diagnoza i Terapia Psychologiczna". Jest dyrektorem Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach we Wrocławiu.

Obecnie studiuje psychologię na Uniwersytecie SWPS we Wrocławiu, gdzie prowadzi badania pod opieką dr. Igora Pietkiewicza na temat modeli wyjaśniających księży egzorcystów dotyczących opętania. W Centrum Badań nad Traumą i Dysocjacją przy Uniwersytecie SWPS w Katowicach wspiera prace badawcze realizowane w ramach projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki pt. "Zmiany zachowania i tożsamości u osób korzystających lub kierowanych na egzorcyzm".

Komentarze